Znaczy .."Kapitan"

              Oficerowie nie mieli się czego obawiać, chociaż pochodzili z wyboru. Byli częścią załogi, nawet kwatermistrz traktowany był jak jeden ze zwykłych marynarzy. Ponieważ kapitan dowodził jedynie w walce, a w innych przypadkach decydowała większość, nasuwa się więc nam pytanie, jaki właściwie był status kapitana pirackiego okrętu. Stąd też zacytowanie tytułu znanej książki Karola Olgierda Borchardta. O wiele trudniej było zostać kapitanem, niż stracić to stanowisko: interim zgodzono się, że (...) powinien dowodzić kapitan Christian, który był ochotnikiem wśród nas, doświadczonym żołnierzem i korsarzem; bardzo odważnym i biorącym udział w wielu wyprawach. Cechami określającymi kapitana były więc śmiałość i doświadczenie wojenne, dzięki którym miał on zapewnić kompanii łupy. Jeśli te były mizerne, pozycja dowódcy podupadała. Ludzie kapitana Davisa odmówili kapitanowi Swanowi prowiantu, winiąc go za odniesioną niedawno porażkę i twierdząc, iż nie sprawił się podczas ataku . Aby prestiż kapitana nie ucierpiał, musiał on ciągle odnosić sukcesy. Widzieliśmy na przykładzie Sharpa jak kończyły się wszelkie oskarżenia o tchórzostwo, podobnie jak próby narzucenia piratom własnej woli. Wyprawa Sharpa rozpadła się w miarę spokojnie, inni nie mieli tyle szczęścia. Swan głuchy na prośby swej załogi, która chciała czego innego niż on, stracił statek. W czasie gdy z 13 ludźmi przebywał na brzegu, władzę przejął niejaki John Read, by odpłynąć na nim w poszukiwaniu łupu. Dampier zaznaczył jednak, że gdyby Swan wrócił wtedy na pokład, mógłby jeszcze przekonać załogę do zmiany zdania . Swan nie był jedynym kapitanem, którego pozostawiono na lądzie. Często marunowano ich na najbliższym brzegu po odebraniu dowództwa jak Edwarda Englanda i Charlesa Vane'a, zaś Edwarda Lowa jego własna załoga porzuciła w łodzi na pełnym morzu. Sharpa usiłowano zabić. Taki właśnie los spotkał kapitana Lewisa, którego zamordowała jego własna załoga .

              Wielu kapitanów do piractwa zmuszono, dając im do wyboru to, bądź utratę dowodzenia. Tak było z kapitanem Swanem, który przypłynął na Morze Południowe handlować z Hiszpanami, lecz zbuntowała mu się załoga. Do piractwa przez własną załogę został zmuszony także Kidd.
              Kapitan zmuszony do piractwa miał dużo mniejszy prestiż, niż kapitan pochodzący z wyboru. W dużo większym stopniu musiał ulegać załodze, aby nie utracić władzy. Załogi zaś potrafiły stawiać swym kapitanom żądania. Np. piraci, z którymi płynął Wafer zmusili kapitana, by rzucił kotwicę, ponieważ bali się żeglować po zmroku, w obawie przed wpadnięciem na mieliznę. Często kapitanowie nie chcieli atakować wroga, który miał przewagę, czasem jednak bywali zmuszani do ataku przez załogę, jak John Gow. W razie niepowodzenia winę ponosił kapitan. Niektórzy stali się w ten sposób niewolnikami kaprysów własnej załogi. Jako że większość piratów XVII wieku na morzu była ignorantami, przy dłuższym okresie trwania sztormowej pogody obarczali odpowiedzialnością za ten stan rzeczy swojego dowódcę. Podczas opływania Hornu, gdy na horyzoncie ukazały się góry lodowe, kapitan i kwatermistrz Wafera musieli błagać ludzi na Boga, aby pozostali na tym kursie jeszcze przez dzień, lub dwa.

               Prestiż kapitana zależał w dużej mierze od tego, czy miał powodzenie w walce. Największym cieszyli się kapitanowie umiejętnie spełniający zachcianki swych ludzi. Znanych dowódców obdarzano nawet zbyt dużym kredytem zaufania. Avery'emu udało się przekonać piratów, by cały łup złożyć na jego statku. Morgan pomimo protestów dokonał niesprawiedliwego podziału łupu i zachował władzę, po czym, podobnie jak Avery, uciekł z większą częścią zdobyczy. Takie wydarzenia sprawiały, że piraci stawali się nieufni w stosunku do swych przywódców i starali się ich kontrolować. Jeżeli jednak kapitan był dobrym mówcą, mógł przekonać do swych planów, nawet jeśli większość piratów miała inne zdanie. I tak np. John Read namówił w ten sposób ludzi do piractwa, gdy chcieli go porzucić i wracać do domu, zaś Sharp odwracał uwagę piratów od rzeczywistych problemów, mamiąc ich skarbem Drake-a, bądź alkoholem.


              Kapitan stawał się więc niewolnikiem ludzi, przez których został wybrany. Jeżeli zdobywał łupy, mógł 'rządzić'. Jednak jeśli sztuka ta mu się nie udawała, nic nie popychało korsarzy do buntu tak, jak niedostatek. Niewielu kapitanów mogło czuć się na tyle pewnie, by zabijać swoich ludzi za niewykonanie rozkazu w trakcie bitwy. Niektórzy szafowali takimi groźbami, jak La Ollonois. Jeśli coś takiego się zdarzyło, kapitan mógł stracić poparcie załogi. Należy także pamiętać, iż wielu piratów służyło wcześniej na zwykłych statkach, jako prości marynarze. Normalny kapitan stawał się tam dla nich często symbolem, utożsamianym z całym złem świata, osobą odpowiedzialną za ciężką pracę, chłostę, nieuczciwe wypłacanie pryzowego. Stąd też chęć zrównania kapitana z innymi członkami załogi. Jezeli kapitanowi nie udawało się nic, jeśli miał szczęście zdejmowano go jedynie z dowodzenia, a nie marunowano bądź zabijano. W najgorszej sytuacji byli kapitanowie zbuntowanych załóg, których do uprawiania procederu zmuszali ich ludzie. Wiele racji miał Dampier, gdy jako kapitan Roebucka wyzywał swą buntowniczą załogę od kanalii, drani i sukinsynów, czując co się święci. Kapitan na którego zgodzono się, gdy ustąpił załodze, stawał się już tylko kapitanem tytularnym. Załoga zaś wiązała go ze sobą. Jak wytłumaczyli Shelvocke'owi buntownicy: powinien podpisać umowę, by służyć swoim ludziom jak Kapitan, a nie jak ktoś, kto jej nie podpisał, a potem patrzył jak jego ludzi wieszają jako piratów. Większość kapitanów służyła swoim załogom. Tylko nieliczni mogli sobie pozwolić na luksus wydawania rozkazów.