Zbiór najczęstszych błędów popełnianych przez kursantów

Witam ponownie..

.......Poniższe sytuacje były popełniane przez Waszych kolegów. Na moje nieszczęście byłem obecny przy wszystkich nw.- moje własne przemyślenia i wnioski. W sumie zbiór "morskich opowieści"..

...Będę sukcesywnie uzupełniał...

Nie uczycie się:

  • .......Praktycznie po każdych zajęciach proszę o przeczytanie jakiegoś kawałeczka z książki- przed następnym spotkaniem. Zaoszczędza nam to czas na czytanie w czasie szkolenia, średnio 30 minut, następną chwilę zajmuje sformułowanie przez was pytań..a wystarczyło poświęcić chwilę i w domowym zaciszu poszukać odpowiedzi- i bardziej rozwijające(nie macie podanej odpowiedzi na "tacy"), i dłużej popływacie z rumplem w dłoni.
  • .......Jak wiecie na silniku pływamy albo z prędkością "manewrowa" lub "marszowa", , jednakże należy uwzględnić prędkość/siłę wiatru i kierunek z którego wieje- to że "teoretycznie dam 1/2 naprzód , skręcę o 70 stopni i stoję" nie odzwierciedla bieżących poprawek dot.dryfu łodzi. Patrzycie na silnik przy skręcaniu - patrzcie na zachowanie łodzi. Musicie sobie wyobrazić cały manewr ZANIM go wykonacie, musicie zdawać sobie sprawę z potencjalnych zagrożeń oraz miejsca gdzie "wylądujecie" jak wam nie wyjdzie. Wymogiem stawianym przeze mnie jest umiejętność przewidywania zachowań łodzi na co najmniej 2 zwroty naprzód.Inaczej usłyszymy :"jebut"...
  • .......Nie wyobrażam sobie sytuacji na kolejnych kursach tzw: "kozaczenia", czyli eksperymentowania :"czy mi wyjdzie", macie za nędzne umiejętności- niezależnie od tego ile wcześniej pływaliście- aby ryzykować zniszczeniem łodzi, bądz cudzym życiem. Jeśli instruktor mówi że czegoś nie zrobi ze względów bezpieczeństwa- to tak ma byc odebrane . Twierdzenie że prawdopodobnie/na pewno WAM wyjdzie stawia WAS w rzędzie ludzi niebezpiecznych dla otoczenia.
  • .......W momencie gdy macie już opanowane (?) zwroty i jakoś ogarniacie skąd wieje wiatr- zaczynacie eksperymentować, bądź zaczynacie popełniać błędy typu- na "pamięć" wybieracie szoty żagli, przestajecie obserwować położenie/kąt natarcia żagla na wiatr,zaczynacie gadać o pierdołach ect. Chciałbym abyście byli skoncentrowani na tym co robicie- czasu wbrew pozorom jest szalenie mało na naukę żeglowania..a materiału sporo .

Węzły:

  • .......W 3 dniu szkolenia, przy 6 (to sporo) chciałem przycumować jacht, a że nie chciałem pokazywać ferholungu- wydałem rozkaz do zacumowania liny holowniczej do knagi na dziobie..po 3 (niezwykle frustrujących) minutach- padła odpowiedz: ..ZAKNAGOWANA.. zaczołem holować jacht...i jak nie pieprzne na tyłek....Drugiego dnia szkolenia MUSICIE umieć trzy rzeczy: knagować,knagować szybko....knagować w 3 sekundy(mój własny wymóg czasowy)
  • .......Praktycznie każda czynność wykonywana na jachcie ma od razu zdefiniowany sposób jej wykonania:

Postawa na jachcie:

  • .......Zakładanie: Liny, cumy,szpringi,odbijacze, czyszczenie jachtu, stawianie żagli(jak jest taka możliwość)- powinna odbywać się na 3 punktach podparcia-podobnie jak finał picia alkoholu... czyli:"NA KOLANA", kilka osób nieprzestrzegających ww.(szczególnie Pań) obrusza się na ww. komendę zakrzykniętą przeze mnie - jakieś molestowanie ..czy coś....
  • Jeżeli nic nie robicie- to mimo wszystko robicie- jesteście Balastem. Proponuję nie szwendać się po pokładzie jak żyd po gaciach- ale aktywnie uczestniczyć w balastowaniu na łodzi(z postawy jako załoga także jesteście oceniani).
  • .......Proponuję także uważać na zwroty typu (zrzucenie żagli):"wszystkie szmaty dół", "sternik zero";oddaj się na cumie dziobowej","do wzwodu przez sztag/rufę".Mogą być źle zrozumiane, oraz potraktowane jako molestowanie /seksizm.Wszystkie "nowe zwroty dot. komend" mogą wam wydać  się  zabawne- natomiast 98% ludzi żeglujących- potraktuje je jako żenujące i idiotyczne.
  • .......Jeśli na innym jachcie pojawią się błędy-np: w cumowaniu, w dochodzeniu do kei- NIE WOLNO wam tego komentować- WAM także nie wychodzi/ło i po to jest szkolenie aby doskonalić własne umiejętności. Jeśli jakiś instruktor uczy źle bądź inaczej- jego prawo/konsekwencja.Szczególnie tyczy się to przypadków "spektakularnego" uderzenia w keję, wysokich obrotów silnia, zdryfowania na mieliznę,złego wybierania żagli ect.Komentarze źle świadczą o WAS, a w wyniku całościowej oceny przez osoby postronne -o MNIE, a na to NIE POZWOLĘ.
  • .......To że na innych jachtach jest "popuszczona" dyscyplina i nieprzestrzeganie ceremoniału oraz zwyczajów żeglarskich- nie znaczy że ma tak być na Naszym jachcie.Jeśli inny instruktor dopuszcza możliwość niedbałego buchtowania, ustawiania "potykaczy",nieklarowania w porcie żagli, niedbałego wieszania odbijaczy na olinowaniu (mocujemy na stałych częściach jachtu)- nie znaczy to że u Nas ma być podobnie. Irytujące jest także (uświęcona tradycja..) pokazywanie cycków i innych walorów przez kursantki i kursantów..szczególnie jeśli człowieczek ma wydatny brzuch ...W momencie gdy opuścimy główki portu -pozbycie się "przepisowej" stylizacji jest dopuszczalne...etykieta jest etykietą- i proponuję się jej trzymać."Jacht zatonął bo zapałki leżały nie na swoim miejscu"
  • .......Jeżeli coś robicie- róbcie to DOKłADNIE. Jeśli jakaś czynność na początku zajmuje wam więcej czasu-OK..przecież sie uczycie...ale nie dopuszczam partactwa- partactwo za często odbija się na MOICH pośladkach. Cokolwiek robicie - róbcie starannie..a że na początku wychodzi powoli- macie prawo(aczkolwiek vacatio legis od nauki do wdrożenia waszych działań jest dość krótkie)
  • .......Jeżeli jesteście zmęczeni, w stanie intoksykacji(ale nie naprani jak arab w bar micwe)- powiedzcie. Nie chcę mieć na pokładzie kursanta- szczególnie w charakterze członka wykonującego funkcje sternika bądź szotmana- który praktycznie usypia, chciałby zwymiotować czy się załatwiać co 30 sekund. Dopuszczam drzemkę, dopuszczam że ktoś może się chwilowo źle poczuć ..ale na Bogów- choroba nie może przeszkadzać w pełnieniu funkcji wśród załogi.
  • .......Nie stójcie na pokładzie- po pierwsze wasza powierzchnia to jakieś 2m^2 - czyli mały fok...przeszkadzacie w ten sposób sternikowi.Inna sprawa że taka powierzchnia "żagla" sprawia że sternik nie może płynąć tak ostro jakby mógł.